Jak św. Ojciec Pio z Pietrelciny walczył z demonami
Ojciec Pio walczył z demonami przede wszystkim bronią duchową. Według jego listów i świadectw współbraci były to: modlitwa (zwłaszcza różaniec), całkowita szczerość i posłuszeństwo wobec kierowników duchowych, rozeznawanie duchów, sakramenty i sakramentalia (woda święcona, krzyż, imię Jezusa), wstawiennictwo Maryi i Anioła Stróża oraz pokorne, ufne przyjmowanie cierpienia. Nie fascynował się diabłem i nie „negocjował” z nim. Traktował te ataki jako próbę, przez którą przeprowadza go Bóg, i nadawał złym duchom lekceważące przezwiska.
Skąd o tym wiemy
Najważniejszym źródłem są listy Ojca Pio do jego kierowników duchowych, o. Benedetta i o. Agostina z San Marco in Lamis, wydane jako Epistolario. Drugim źródłem jest dziennik o. Agostina, a trzecim relacje kapucynów z San Giovanni Rotondo. Słynny rzymski egzorcysta o. Gabriele Amorth, duchowy syn Ojca Pio, podkreślał, że szczególnie barwne są relacje, które Pio złożył kierownikowi duchowemu w 1911 roku w klasztorze w Venafro. Był to pierwszy raz, gdy odsłonił swoje bogate życie wewnętrzne, zarówno ekstatyczne wizje, jak i diabelskie udręki.
Są to relacje wypływające z perspektywy wiary. Część wczesnych listów zawiera ponadto fragmenty zapożyczone z pism św. Gemmy Galgani. Ten wątek, razem z innymi głosami sceptyków, omawia część „Spojrzenie krytyczne”.
Początek: dzieciństwo i wizja przed wstąpieniem do zakonu
Francesco Forgione, późniejszy Ojciec Pio, 6 stycznia 1903 roku wstąpił do kapucynów i przyjął habit franciszkański, którego już nigdy nie zdjął. Według Amortha od dzieciństwa miewał wizje niebiańskie, ale doświadczał też strasznych diabelskich obecności.
Kluczowa była wizja z dni tuż przed nowicjatem w Morcone. Pio opisał ją później w liście, w trzeciej osobie. Tajemniczy przewodnik pokazał mu z jednej strony postacie w bieli, a z drugiej szkaradne postacie w czerni i olbrzymiego potwora. Przewodnik zachęcił go, by nabrał odwagi i z ufnością stanął do walki z tą postacią, obiecując, że mu pomoże i nie pozwoli się powalić. Po zwycięskim starciu z demonem usłyszał, że przeciwnik będzie stale wracał do ataku, by odzyskać utraconą twarz, i często uderzy znienacka. Miał się jednak nie lękać, bo przewodnik obiecał mu pomoc, dzięki której zawsze zdoła go pokonać.
Biografowie widzą w tej wizji „program” całego jego życia: walka będzie trwała, ale zwycięstwo zależy od pomocy Boga, a nie od własnych sił.
Venafro 1911: najlepiej udokumentowany okres
Do Venafro Ojciec Pio trafił niemal przypadkiem. W październiku 1911 roku, po badaniu u słynnego neapolitańskiego lekarza Antonia Cardarellego, przewieziono go do tamtejszego klasztoru, bo według diagnozy młody zakonnik miał niewiele życia przed sobą, nie mógł długo podróżować, a Venafro było najbliżej. Przebywał tam krótko, od końca października do 7 grudnia, i przeżywał różne zjawiska mistyczne, które o. Agostino opisał w swoim dzienniku.
Dziennik pokazuje, że posłuszeństwo działało u Pio nawet w ekstazie. Pewnego ranka o. Agostino przyszedł z Komunią, ale Pio był już w ekstazie i nie wychodził z niej mimo odmówionych modlitw. Wtedy o. Agostino wezwał go, by przez święte posłuszeństwo przyjął Jezusa z jego niegodnych rąk, a Pio natychmiast podniósł głowę i przyjął Hostię, choć wciąż był w ekstazie.
Dla biografów to klucz do całej jego „strategii”: głos przełożonego miał dla niego większą wagę niż jakiekolwiek nadzwyczajne przeżycie. Diabeł, który podszywał się pod przełożonych, uderzał więc właśnie w ten najmocniejszy punkt.
Pietrelcina 1911–1916: lata cierpienia
Po przyjeździe do Pietrelciny razem z o. Agostinem 7 grudnia 1911 roku nadal przeżywał intensywne doświadczenia mistyczne. W niektóre dni tygodnia przeżywał mękę Chrystusa, od czwartkowego wieczoru do soboty, a także we wtorki, i miał wrażenie, że serce, dłonie i stopy przeszywa mu miecz.
Zdrowie wciąż mu dokuczało: cierpiał zwłaszcza na wzrok i skarżył się, że nie może swobodnie pisać do kierowników duchowych. To ważne, bo listy były jego główną ochroną. Dlatego epizod z listem zalanym atramentem, opisany w następnej części, biografowie odczytują jako atak właśnie w tę linię zaopatrzenia.
W listach z tego czasu wszystko się przeplata. W jednym liście ze stycznia 1912 roku jest tęsknota za niebem, potrzeba serdecznej obecności o. Agostina, chęć zwierzenia się z cierpień utrudniona kłopotami ze wzrokiem, a także udręki ze strony szatana i pociechy od Boga.
Jak wyglądały ataki
Z listów i świadectw wyłania się kilka typów doświadczeń:
- Groza. Diabeł ukazywał mu się jako wstrętny czarny kot albo pod postacią naprawdę odrażającego zwierzęcia; celem było wyraźnie przerażenie go.
- Pokusy przeciw czystości. Innym razem demony przychodziły jako nagie, prowokujące dziewczęta wykonujące nieprzyzwoite tańce, by wystawić na próbę czystość młodego kapłana.
- Podstęp, najgroźniejszy ze wszystkich. Największe niebezpieczeństwo Pio wyczuwał wtedy, gdy diabeł podszywał się pod któregoś z jego przełożonych, prowincjała lub kierownika duchowego, albo przybierał świętą postać: Pana Jezusa, Matki Bożej czy św. Franciszka.
- Przemoc fizyczna. W liście z Pietrelciny z 18 kwietnia 1912 roku Pio opisuje, że odwiedziły go „te paskudy” (wł. cosacci) i biły go tak okrutnie, że samo przeżycie tego uznał za wielką łaskę. Amorth dodaje, że czasem chłostały go ciężkimi łańcuchami, zostawiając sińce i krew. Współbracia mieli słyszeć z jego celi łoskot i hałasy.
- Odcinanie od kierownictwa duchowego. W Pietrelcinie o. Agostino pisał do niego po francusku i grecku, a Pio, nie znając tych języków, potrafił zrozumieć treść tych listów. Przypisywał to pomocy Anioła Stróża. Jeden z listów dotarł całkowicie zalany atramentem i stał się czytelny po pokropieniu wodą święconą. Według tradycji świadkiem był miejscowy proboszcz, ks. Salvatore Pannullo. Biografowie interpretują to jako próbę odcięcia Pio od kierownika, czyli od jego głównej ochrony.
Przezwiska i sposób opisywania
Charakterystyczne są przezwiska, którymi Pio określał złego ducha: Barbablù (Sinobrody), cosacci (paskudy, szkaradzieństwa) czy brutto ceffo (szpetna gęba). Określenie „Sinobrody” pojawia się w jego listach przy opisie tego, jak był przez niego traktowany. To lekceważące nazewnictwo samo jest elementem postawy: nie oddawać złu powagi ani lęku, na jaki liczy. Warto przy tym wiedzieć, że określenie cosacci pojawia się wcześniej w listach św. Gemmy Galgani (zob. „Listy a Gemma Galgani”).
Badacze zauważają też, że listy Ojca Pio są często zbudowane tak, by przeciwstawić działanie demona, opisane zwykle w pierwszej części, działaniu Pana. Opis ataku prawie zawsze kończy się u niego mową o pociesze i radości od Boga.
Najcięższa walka: pokusy wewnętrzne
Popularne opowieści skupiają się na pobiciach i zjawach. Z listów wynika jednak, że dla samego Pio cięższe były pokusy wewnętrzne: wątpliwości, lęk, że obraża Boga, ciemność duchowa, pokusy przeciw czystości i wierze. Kapucyńskie czasopismo opisuje, że pokusy dosłownie oblegały jego życie, porównując to do oblężenia miasta.
Jego kierownik, o. Benedetto, zauważał, że Pio nie wycofuje się ani nie przyznaje do porażki; szczerze i stanowczo deklaruje, że chętnie przyjmie każdą udrękę, byle pozostać wiernym swoim przyrzeczeniom. Z tych samych listów wynika, że Pio starał się zachować dystans i nie przypisywać demonom zbyt wielkiego znaczenia. Przestrzegał też, że pierwszy atak diabła trzeba odeprzeć natychmiast, bo będzie wymierzony w nasze najsłabsze miejsce: nałogi, grzeszne przyzwyczajenia, niewłaściwe relacje.
Przypisuje mu się dwa obrazowe porównania:
- Pokusy są jak mydło: rozsmarowane na ubraniu wyglądają, jakby je brudziły, a w rzeczywistości je czyszczą.
- Diabeł ma do duszy tylko jedne drzwi, czyli wolę. Pokusa sama w sobie nie jest grzechem. Grzech zaczyna się dopiero wtedy, gdy wola się na nią zgadza.
To drugie było dla jego duchowych dzieci szczególnie ważne, bo wiele z nich dręczyło się samym faktem, że przychodzą im do głowy złe myśli.
Broń Ojca Pio, czyli jak się bronił
1. Rozeznawanie duchów
Skoro najgroźniejsze było podszywanie się pod świętość, kluczowe stało się rozeznawanie. Amorth tłumaczy, że Pio nauczył się zasady, którą znajdujemy też w pismach św. Teresy z Ávili i którą przekazywał niektórym swoim duchowym dzieciom. Prawdziwemu objawieniu Maryi czy Pana towarzyszyła na początku pewna onieśmielona bojaźń, a po nim pokój. Diabeł w świętej postaci budził natomiast od razu radość i pociąg, po których przychodziły wyrzuty i smutek. To w praktyce ta sama logika, którą opisał św. Ignacy Loyola w regułach rozeznawania duchów.
W relacjach powtarza się też motyw prostego testu: gdy zjawa podająca się za kogoś świętego była wzywana do oddania czci imieniu Jezusa, a nie robiła tego, znikała.
2. Szczerość i posłuszeństwo
Pio opowiadał kierownikom o wszystkim, także o tym, co upokarzające. Diabeł działa w ukryciu, a wyjawienie pokusy odbiera jej siłę. Amorth podkreśla, że wbrew niektórym doniesieniom Ojciec Pio zawsze szanował i cenił przełożonych kościelnych i był im posłuszny, często za cenę wielkiego cierpienia. Najlepszą ilustracją jest opisana wyżej scena z Komunią w Venafro.
Dotyczyło to także lat, gdy Stolica Apostolska ograniczała jego posługę. Przyjął te decyzje bez buntu, co jego czciciele uważają za jedno z największych zwycięstw nad pychą.
3. Modlitwa, a zwłaszcza różaniec
Ojciec Pio spędzał na modlitwie wiele godzin dziennie. Różaniec nazywał swoją „bronią”. Znane są relacje, że prosił współbraci słowami „daj mi moją broń”, mając na myśli różaniec, i do końca życia zachęcał do jego odmawiania.
Nazwa ta miała u niego konkretne znaczenie. Według o. Onorata Marcucciego Pio uważał różaniec za środek, który skutecznie odpędza pokusy, i stąd wzięła się nazwa „broń”.
Skalę tej modlitwy pokazują jego postanowienia z młodości: w 1910 roku zapisał sobie m.in. cztery godziny medytacji dziennie i nie mniej niż pięć pełnych różańców. Pełny różaniec liczył wtedy 15 tajemnic, więc chodzi o kilkaset „Zdrowaś Maryjo” dziennie. W późniejszych latach współbracia opisywali go niemal zawsze z różańcem w ręku.
4. Eucharystia i spowiedź
Msza była centrum jego dnia, a konfesjonał głównym polem walki o innych. Według Amortha Pio wyraźnie rozpoznawał, czy dusza człowieka jest pod władzą szatana, i mówił o tym zagrożeniu tylko tej osobie. Podczas spowiedzi wykonywał czasem gest, jakby coś odpędzał. Amorth dodaje, że wiele najcięższych zmagań z demonami brało się stąd, że Pio próbował wyrywać dusze spod ich wpływu, w konfesjonale albo modląc się za swoje duchowe dzieci.
5. Sakramentalia
Woda święcona, znak krzyża, krucyfiks i wzywanie imienia Jezusa były jego codziennymi środkami ochrony. Najlepiej pokazuje to epizod z listem zalanym atramentem.
6. Maryja, Anioł Stróż i św. Michał
Pio miał żywe nabożeństwo do Matki Bożej i do Anioła Stróża. Swoje duchowe dzieci zachęcał, by w potrzebie „posyłały” do niego swojego anioła. San Giovanni Rotondo leży niedaleko Monte Sant’Angelo, starożytnego sanktuarium św. Michała Archanioła na Gargano, i Pio kierował tam pielgrzymów.
7. Pokora, ufność, brak lęku
Nie szukał tych doświadczeń i nie chwalił się nimi. Rozumiał je jako oczyszczenie i udział w cierpieniu Chrystusa za innych. Przypisuje mu się porównanie diabła do wściekłego psa na łańcuchu, który nie ugryzie nikogo poza zasięgiem łańcucha. Słynna jest też jego krótka rada: „Módl się, ufaj i nie martw się”. Pytany kiedyś o istnienie szatana, odpowiedział, że trudno w nie wątpić, skoro widzi go ciągle wokół siebie.
Diabeł w konfesjonale
Jedna z najciekawszych relacji pochodzi od samego Ojca Pio. Opowiadał, że pewnego ranka podszedł do konfesjonału wysoki, elegancko ubrany mężczyzna i zaczął wyznawać grzechy wszelkiego rodzaju. Uderzyło Pio to, że na każdą radę opartą na Piśmie, nauczaniu Kościoła i żywotach świętych penitent błyskawicznie odpowiadał i zręcznie usprawiedliwiał każdy grzech jako normalne, naturalne, bardzo ludzkie zachowanie. Dzięki nagłemu wewnętrznemu natchnieniu Pio wyraźnie rozpoznał, kto przed nim stoi. W popularnych wersjach tej historii Pio wzywa go do oddania czci imionom Jezusa i Maryi, a tajemniczy „penitent” znika.
Niezależnie od tego, jak kto ocenia jej dosłowność, ta historia dobrze oddaje sposób, w jaki Pio rozumiał działanie zła. Diabeł nie musi straszyć. Wystarczy mu przekonująco tłumaczyć, że grzech jest czymś normalnym. Dlatego Pio nie wdawał się w dyskusje z kuszącymi myślami. Tę samą zasadę formułował wielokrotnie papież Franciszek: z szatanem nie należy się spierać, tylko bronić się słowem Bożym, bo Chrystus pokazuje, że pokusy zwycięża się bez dialogu, negocjacji i kompromisu ze złym.
Surowość w konfesjonale jako walka o dusze
Walkę ze złem Pio prowadził przede wszystkim w konfesjonale, i to w sposób, który dziś może zaskakiwać. Trudno mu było zachować spokój przy spowiedzi. Złościł się zwłaszcza na penitentów, którzy nie żałowali naprawdę, i wielu odmawiał rozgrzeszenia, każąc wrócić, gdy będą gotowi. Większość wracała, uświadomiwszy sobie wagę swoich grzechów. W biografii, na której opierał się proces kanonizacyjny, opisano kilka takich wybuchów, np. okrzyk, że ktoś sprzedał duszę diabłu.
Nie robił z tego reguły dla innych: innym kapłanom polecał nie odmawiać rozgrzeszenia, nawet jeśli spowiedź wydawała się formalnością. Sam reagował surowo, gdy rozpoznawał w czyjejś duszy zamiar oszustwa, licząc, że Bóg wykorzysta ten wstrząs do nawrócenia. Jego biografowie, podobnie jak on sam, uważali tę porywczość za jego słabość, z którą walczył.
Ojciec Pio wobec opętanych
Amorth precyzuje, że Ojciec Pio nigdy nie odprawiał oficjalnych egzorcyzmów, ale miał niezwykły dar rozeznawania dusz w niebezpieczeństwie. Przyprowadzano do niego wiele osób uważanych za opętane, a jego postawa zmieniała się zależnie od przypadku.
Raz uwolnił młodego człowieka samym słowem „Idź precz”, ale takie nagłe uwolnienia zdarzały się niezwykle rzadko. Bardziej typowy był przypadek dziewczyny przyprowadzonej przez ks. Faustina Negriniego: Pio tylko ją pobłogosławił, a ks. Faustino dokończył uwolnienia dopiero po trzynastu latach modlitwy. Wydaje się, że Pio wyczuł, iż czas jej uwolnienia jeszcze nie nadszedł. To dobrze oddaje jego realizm: nie obiecywał cudów na zawołanie i nie przedstawiał siebie jako „pogromcy demonów”.
Inną historię przekazali starsi zakonnicy z San Giovanni Rotondo. Do kościoła wtargnęła kobieta, która wydawała się czymś więcej niż chorą psychicznie: twarz miała strasznie wykrzywioną, a w oczach niesamowity blask, więc ludzie zaczęli uciekać w przerażeniu. Hałas zwrócił uwagę Ojca Pio, który akurat spowiadał. Pio uspokajał obecnych, pytając, od kiedy to boimy się diabła, po czym po prostu podszedł do kobiety i kazał złemu odejść. Ona zaczęła go błagać, żeby jej nie odsyłał.
Uderza tu spokój. Pio nie podnosi głosu, nie urządza widowiska, nie wdaje się w rozmowę. Wydaje krótkie polecenie i wraca do swoich obowiązków.
Noc 5 lipca 1964 roku
To najbardziej znany epizod z późnych lat. Biografia C. Bernarda Ruffina „Padre Pio: The True Story” opisuje, że wcześniej opętana kobieta obrzucała Pio obelgami i groźbami, próbowała podrapać mu twarz. Towarzyszący mu o. Eusebio napisał, że sam był przerażony, ale Pio mniej.
W niedzielę 5 lipca 1964 roku, krótko po dziesiątej wieczorem, zakonnicy usłyszeli straszny łoskot, jakby ktoś trzasnął wielkimi drzwiami kościoła, a potem wołanie Pio do braci. Znaleźli 77-letniego zakonnika leżącego twarzą do ziemi, zakrwawionego, z ranami na twarzy. Pod głową miał poduszkę z klęcznika, która uchroniła go przed poważnym urazem. W relacjach pojawia się wątek, że według słów Pio podłożyła ją Matka Boża.
Następnego dnia miał posiniaczoną twarz i podbite oczy, a kobieta znów pojawiła się w tłumie i z niego drwiła. Egzorcysta relacjonował potem, że opętana była wściekła z powodu tej poduszki. Według tradycji demon miał się podczas egzorcyzmu odgrażać, że poprzedniej nocy był u „starca”, którego nienawidzi. Ostatecznie kobieta została uwolniona i była wdzięczna Pio za modlitwę.
Według zakonników była to ostatnia taka walka z demonem; słyszeli, jak w nocy wołał ze swojej celi. Sceptycy wskazują prostsze wyjaśnienie: upadek schorowanego, starszego człowieka.
Spojrzenie krytyczne
Uznanie Kościoła i kontrowersje za życia
Kościół w pełni uznał świętość Ojca Pio: Jan Paweł II ogłosił go świętym w 2002 roku. Papież Franciszek, odwiedzając Pietrelcinę w 2018 roku, wspomniał o jego zmaganiach, mówiąc, że czuł się atakowany przez diabła.
Za życia Pio był jednak postacią kontrowersyjną także w samym Kościele. Na polecenie władz kościelnych przechodził badania psychologiczne; jeden z badających uznał go za człowieka o „chorym umyśle”, lecz wkrótce inne badanie wypadło dla niego korzystnie. Historyk Sergio Luzzatto przywołał dokumenty z archiwów watykańskich, sugerujące, że Pio zamawiał kwas karbolowy, którym rzekomo mógł wywoływać stygmaty. Obrońcy Ojca Pio odpierali tę interpretację.
Ataki fizyczne znamy wyłącznie z jego własnych opisów i relacji otoczenia. Wierzący widzą w nich rzeczywistą walkę duchową, a sceptycy szukają wyjaśnień psychologicznych lub medycznych. Rozstrzygnięcie tej kwestii zależy w dużej mierze od przyjętego światopoglądu.
Listy a Gemma Galgani
To temat, którego popularne opracowania zwykle unikają, a który ma duże znaczenie dla oceny źródeł. Ojciec Pio czytał autorów mistycznych, m.in. Giovanniego Battistę Scaramellego, oraz pisma św. Gemmy Galgani, mistyczki z Lukki zmarłej w 1903 roku.
Jezuickie pismo „La Civiltà Cattolica” przeanalizowało 10 listów Pio do kierowników duchowych z lat 1911–1913. Zawierają one fragmenty przepisane dosłownie lub z niewielkimi zmianami z opublikowanych listów i tekstów św. Gemmy z lat 1899–1902. Dotyczy to także słownictwa opisującego demony: kapucyński autor zauważa, że określenie cosacci na diabła pojawia się wcześniej w trzech listach Gemmy Galgani do jej kierownika duchowego, o. Germana.
Ocena tego faktu jest różna. Choć Pio nigdy nie wskazał, że cytuje Gemmę, „La Civiltà Cattolica” uznała, że nazywanie go patronem plagiatorów oznaczałoby niezrozumienie psychologicznej i duchowej dynamiki; artykuł mówił raczej o „utożsamieniu” niż o plagiacie. Zwolennicy podkreślają, że utożsamianie się Pio z Gemmą, widoczne w jego pismach i ekstazach, zaczęło się w latach 1910–1913, czyli w okresie choroby i izolacji, gdy szukał słów na opisanie własnych przeżyć. Krytycy wskazują, że skoro część opisów jest zapożyczona, trudno je traktować jako bezpośrednie, niezależne świadectwo.
W praktyce znaczy to tyle, że wczesne listy trzeba czytać ostrożnie, a relacje świadków z późniejszych lat są pod tym względem źródłem innego rodzaju.
Szerszy kontekst
Rozróżnienia egzorcystów
Katoliccy egzorcyści, m.in. o. Amorth, odróżniają opętanie, w którym zły duch przejmuje kontrolę nad ciałem człowieka, od dręczenia zewnętrznego, czyli ataków na ciało z zewnątrz, oraz od obsesji, czyli natrętnych myśli. Ojciec Pio nigdy nie był uważany za opętanego. Jego doświadczenia zalicza się do dręczeń zewnętrznych i pokus, które w tradycji uchodzą za sposób oczyszczania ludzi bardzo bliskich Bogu, a nie za oznakę winy.
Podobieństwa do innych świętych
Wzorcem jest św. Antoni Pustelnik, opisany przez św. Atanazego jako nękany przez demony na pustyni. Najbliższą Pio analogią jest św. Jan Maria Vianney, proboszcz z Ars, który miał słyszeć nocne hałasy i nazywał diabła lekceważąco „Grappin”, czyli mniej więcej „Hak”. Podobnie jak Pio odbierał te ataki jako znak, że następnego dnia przyjdzie do spowiedzi jakiś „wielki grzesznik”. Trzecim przykładem jest właśnie Gemma Galgani.
Trzy sposoby odczytania
Wierzący widzą w tym realną walkę duchową, dopuszczoną przez Boga dla oczyszczenia Pio i dla dobra dusz, za które się ofiarowywał. Psychologowie i historycy zwracają uwagę na kontekst: ciężka choroba z wysoką gorączką, izolacja, intensywne lektury mistyczne i ascetyczny tryb życia. Teologowie dodają, że obie perspektywy nie zawsze muszą się wykluczać. Kościół w procesie kanonizacyjnym oceniał przede wszystkim heroiczność cnót i cuda po śmierci, a nie autentyczność każdego opisu walki z demonem.
Najważniejsze wnioski
- Najważniejszą bronią było posłuszeństwo, co pokazuje scena z Komunią w Venafro.
- Prawdziwym polem walki były pokusy wewnętrzne, a nie tylko spektakularne ataki.
- Różaniec był „bronią” w dosłownym sensie, jako środek przeciw pokusom.
- Z kuszącym się nie dyskutuje. Diabeł w konfesjonale przekonywał, że grzech jest normalny.
- Walka o innych toczyła się w konfesjonale, czasem za pomocą surowości.
- Wobec opętanych zachowywał spokój: krótkie polecenie, bez widowiska.
- Źródła trzeba czytać krytycznie, zwłaszcza wczesne listy z zapożyczeniami od Gemmy Galgani.
Co z tego wynika dla wierzącego dziś
Duszpasterze, którzy odwołują się do Ojca Pio, wyciągają zwykle kilka prostych wniosków:
- Zwyczajne środki są najważniejsze: modlitwa, różaniec, regularna spowiedź i Eucharystia. Pio nie stosował żadnych tajemnych technik.
- Nie ukrywać pokus. Szczerość wobec spowiednika czy kierownika duchowego odbiera złu siłę.
- Rozeznawać po owocach. Prawdziwie dobre natchnienie zostawia pokój, a fałszywe niepokój i smutek, nawet jeśli zaczyna się od euforii.
- Nie bać się i nie fascynować. Pio bagatelizował zło przezwiskami, a ufność kładł w Bogu.
- Pokora i posłuszeństwo chronią przed pychą, którą tradycja uważa za główną bramę dla zła.
- Przy podejrzeniu poważnych zjawisk zwracać się do Kościoła, czyli do diecezjalnego egzorcysty, który współpracuje też z lekarzami i psychiatrami, a nie działać na własną rękę.
Gdzie czytać dalej
- Listy Ojca Pio (Epistolario), zwłaszcza tom I z korespondencją z kierownikami duchowymi z lat 1910–1922. Wybór ukazał się też po angielsku jako Secrets of a Soul, gdzie pierwsza część zawiera 24 listy dotyczące stygmatów i jego wczesnych lat (1910–1914).
- Andrea Tornielli, autor, który opisał te zmagania w obszernie udokumentowanym eseju „Padre Pio e la lotta con il Demonio”.
- C. Bernard Ruffin, „Padre Pio: The True Story”, biografia z wieloma relacjami świadków, m.in. o nocy z 1964 roku.
- Wywiady i książki o. Gabriele Amortha, który znał Ojca Pio osobiście.
- „Głos Ojca Pio”, polska edycja czasopisma wydawanego przez kapucynów z San Giovanni Rotondo, z wieloma artykułami o tych wątkach.
Źródła
- The Devil and Padre Pio – wywiad z o. G. Amorthem (CatholicCulture.org)
- Voce di Padre Pio 2026/2 – wizja przed nowicjatem, noc 1964
- Voce di Padre Pio 2020/10 – list z 18 kwietnia 1912, „cosacci” i Gemma Galgani
- Voce di Padre Pio 2011/4 – Pietrelcina, listy o. Agostina
- Voce di Padre Pio 2020/9 – Pietrelcina 1912
- Voce di Padre Pio 2020/7-8 – list ze stycznia 1912
- Voce di Padre Pio 2013/7-8 – pokusy i walka
- Voce di Padre Pio – klasztor w Venafro
- padrepio.it – ekstazy w Venafro
- Caccioppoli – Padre Pio, biografia (Venafro, Cardarelli)
- Caccioppoli – dzieciństwo i nowicjat (postanowienia z 1910)
- Caccioppoli – Heavenly Facts (relacja o 5 lipca 1964)
- Catholic Exchange – zwycięstwo nad atakami diabelskimi
- Therealpresence.org – diabeł jako penitent
- Aleteia – surowość w konfesjonale
- Affaritaliani – Padre Pio jako surowy spowiednik
- Notre Dame McGrath Blog – St. Pio, Compassionate Mystic
- Aleteia – opętana kobieta w kościele
- Aleteia – atak z 1964 roku
- Reuters/Interaksyon – wizyta papieża Franciszka, 2018
- Il Giornale – Vita, morte e prodigi
- Kirkus Reviews – S. Luzzatto, „Padre Pio”
- CathNews – książka Luzzatta
- Università di Torino – Padre Pio i Gemma Galgani (studium)
- The Catholic Leader – „Padre Pio not a plagiarist saint”
- stgemmagalgani.com – Pio i Gemma
- AsiaNews – papież Franciszek o walce z pokusami
- Avvenire – nie negocjować z demonem
- Goodreads – Secrets of a Soul